Kategorie
Online
Logowanie
Bestsellers
| Autorzy |
|
|
|
|
Ukończyła psychologię w Uniwersytecie Śląskim oraz gender & culture studies w Central European University w Budapeszcie. Doktor nauk humanistycznych. Uczestniczka wielu konferencji krajowych i zagranicznych. Autorka ponad 30 artykułów naukowych i publicystycznych, również zagranicznych. Autorka opowiadań oraz wydanej przez wydawnictwo Tower Press w 2005 roku powieści „Do piekła kuchenną windą”. Publikowała w „Zadrze”, „Migotaniach, przejaśnieniach”, pisze bloga w domenie Parnas.pl. Uczyła języka angielskiego metodą Callana, wykładała w Uniwersytecie Jagiellońskim o psychologii ciała, pracowała w instytucji użyteczności publicznej. Obecnie przebywa na urlopie wychowawczym. Lynn Raven (ur. 1972 r.), mieszka w USA. Jest autorką książek, między innymi; Trylogii Świata Lamia, której dwie części Pocałunek demona i Serce demona ukażą się w 2011 roku w Polsce. W przyszłym roku ukaże się trzecia część trylogii Krew demona oraz powieść Pocałunek Kier.W jednym z wywiadów przyznała Pani, że uwielbia Pani baśnie, a Lustro ognia i lodu jest powieścią napisaną w hołdzie Królowej Śniegu H.Ch. Andersena. Pisze Pani książki z gatunku fantastyki, które chętnie czytają młodzi i dorośli. Czy wielka popularność tego gatunku literackiego oznacza, że człowiek nigdy nie wyrasta z baśni czytanych w dzieciństwie ? Trudne pytanie. Powiem szczerze, rzeczywiście nie mogę tego ocenić. W mojej opinii przyjmuję, że ludzie w naszym racjonalnym świecie, ze wszystkimi jego stresami i konfliktami, z którymi są codziennie konfrontowani - tak w życiu prywatnym, zawodowym lub nawet politycznym - szukają możliwości zrobienia kroku, wyjść z naszego świata i wejść w inny. W świat, którego część wprawdzie jest daleko od naszego i również jest całkiem odmienna. W którym dzień powszedni, ze wszystkimi jego wyzwaniami, pozwala im uciec na dłuższą chwilę. Chodzi o to aby śnić, wyłączyć się, odprężyć. Może też aby przez krótką chwilę być w innym świecie, w którym często można się identyfikować z bohaterami książek. Każdy ma przy tym własne szczególne upodobania. Jedni odprężą się przy dreszczowcu, inni znowu sięgną do fantastyki. Dlaczego jeden decyduje się na ten gatunek, drugi na inny, nie mogę powiedzieć. Jednakże ja uważam to za bardzo interesujące, jeśli ktoś (np. specjalista od badania rynku) zająłby się tym bliżej. Może on znalazłby prawdziwą odpowiedź na to pytanie. Dla mnie byłoby to również interesujące. W jednym z tytułów, swojej trylogii o wampirach - Pocałunek demona, koncentruje się Pani na miłości. Motyw ten jest znany w literaturze; Tristan i Izolda czy Romeo i Julia, jednak odnosi się on do postaci świata rzeczywistego. Dlaczego zdecydowała się Pani obdarzyć wampira takim uczuciem, skoro nie posiada on duszy, a jego serce jest martwe? Klasyczny wampir, jak np. Drakula, też był człowiekiem zanim stał się wampirem. Więc uczucia takie jak miłość są mu znane. Przynajmniej musi umieć je sobie przypomnieć ze okresu kiedy żył. Dlaczego zatem po swojej śmierci nie powinien móc ich odczuwać? Moje wampiry z Pocałunku demona i dwóch następnych powieści, na zewnątrz nie są klasycznymi wampirami (czyli umarłymi, względnie ofiarami śmiertelnymi "zmartwychwstałymi"), są ze świata Lamia. Oni rodzą się jak ludzie, dorastają jak ludzkie dzieci i żyją w całkiem normalnych rodzinach w świecie ludzi. Oni są zwyczajni, tylko innego rodzaju, egzystują w ukryciu obok ludzi. Mój świat Lamia znajduje sie wokół nas, stąd oni sami także mają uczucia jak ludzie. Dla mnie byt jako wampir i uczucia jak miłość nie można zamknąć oddzielnie. Wręcz przeciwnie życie bez uczuć, miłości, czy nienawiści lub jakiegoś innego odczucia, wyobrażam sobie jako bezsensowny i nudny. Byt upiora powinien móc trwać setki lat. I co - tak całkiem bez uczuć? Nie, bo co nada całości odrobinę urozmaicenia? Nie, dziękuję. Więc jeśli pisałabym o wampirach z takimi założeniami, zrobiłabym wszystko, aby uczynić tej egzystencji definitywny koniec. I to bardzo szybko! Pierwsza miłość to piękne uczucie. Z czasem chęć bycia ze swoją sympatią przekształca się do chęci współżycia seksualnego. Czy dla młodych czytelników, Pani powieść o miłości, pomoże im przejść przez drogę tego przekształcenia? Wcale nie mam takich wymagań. Ja chciałam opowiedzieć moją historię. Nie więcej ale też nie mniej. Chciałam moich czytelników wciągnąć w tą opowieść, niech wsiądą i zabiorą się w podróż z moimi bohaterami. Chciałam ofiarować im możliwość marzeń i na czas mojej powieści zanurzyć ich w tym, innym świecie. To wszystko. Inną książką jaka trafi do rąk polskich czytelników będzie Pocałunek Kier. Tu również głównym motywem jest miłość. Dlaczego zdecydowała się Pani jeszcze raz napisać o miłości? Z jednej strony lubię to łączyć, że zwyczajnie piszą książki tego gatunku, które sama chętnie przeczytałabym. I na dodatek jestem straszną romantyczką. Z drugiej strony opowiadam tylko te historie, które dają mi fory u czytelników. I jeśli oni są zdania, że chcieliby mieć historię o miłości... Kim ja jestem, żeby się im tu sprzeciwiać? Serdecznie dziękuję za rozmowę Joanna Karwacka Heidi Hassenmüller (ur. 1947 r. Niemcy). Autorka ponad 20 książek i popularna dziennikarka. Jej powieści podbiły serca polskich czytelników. Przez kilka lat podróżowała między Niemcami, Austrią oraz Szwajcarią, czytając swoje książki i dyskutując na ich temat. Jest członkiem niemieckiej federacji pisarzy. Obecnie mieszka i pracuje w Niderlandach. Nakładem Oficyny ukazały się: Supergwiazda - zakulisowe intrygi, Fałszywa miłość, Anioły stąd odeszły oraz Koszmarne piękno.
Pierwszą książką, jaka trafiła do rąk polskich czytelników, to Dobranoc słonko. Książką tą zyskała sobie Pani popularność wśród polskich czytelników i w październiku kolejny raz odwiedzi Pani nasz kraj, aby się z nimi spotkać. W czym tkwi fenomen tej książki? W tym miejscu musze Cię poprawić, moją pierwszą książką, w Polsce, była: W sidłach anoreksji. Z powodu tej książki zostałam zaproszona do ogólnopolskiej TVP 2 i wypowiedziałam się na temat tej choroby. Nawet ,,ośmieliłam’’ się powiedzieć, oczywiście z całym szacunkiem, jednej z wpływowych kobiet, które także zaproszono do tego programu, że tak naprawdę, nie wie co dzieje się z młodzieżą. Myślę, że nieczęsto zdarza się, aby pisarz mówił tak jasno o swoich myślach. Kolejną książką było: ,,Dobranoc Słonko’’. Oczywiście to było bardziej szokujące, że opowiedziałam, tak wyraźnie o moim własnym dzieciństwie, przesyconym, tak dużą ilością przemocy. Myślę, że to wpłynęło na sukces książki, podobnie jak jej właściwości literackie. Posłużyłam się krótkimi zdaniami i, na początku książki językiem 6-cio letniej dziewczynki, dzięki czemu czytelnik uzmysłowił sobie, że to przydarzyło się małemu dziecku do momentu skończenia 18-stu lat. 12 lat tego wykorzystywania seksualnego i bardzo jasno opisana scena molestowania i gwałtu była i jest bardzo rzadko spotykana w książkach dla młodzieży, Zawsze uważałam i nadal uważam, że to przydarza się młodym ludziom, dzieciom, więc należy o tym pisać tak jak to naprawdę wygląda. Ta książka była nawet pierwsza tego typu książką na niemieckim rynku. Myślę, że to zadecydowało o jej sukcesie, koniec z kłamstwami, molestowanie seksualne jest czymś okropnym, ale można się temu przeciwstawić. To jest moje przesłanie: Pewnego dnia molestowanie się skończy, ale trzeba o to walczyć. Trzeba iść na terapię, ponieważ przeciwnym razie będzie się ofiarą przez całe swoje życie. Ponieważ tak jak ja, przez długi czas myślałam, że jestem niegrzeczną dziewczynką i obarczałam siebie winą za to co się stało. Jednak dziecko nigdy nie ponosi winy za molestowanie. Winny jest zawsze dorosły przestępca. Pisze Pani książki dla młodzieży. Książki te ukazują świat ludzi młodych i ich trudne problemy; molestowania jak we wspomnianej książce, czy przemocy jak w Czarne, czerwone, śmierć. Czy rzeczywiście świat ludzi młodych jest taki zły? Myślę, że w głównej mierze ma to coś wspólnego z wydarzeniami z mego dzieciństwa. Milczałam o „tabu” i owo milczenie omal mnie nie zabiło. Nie, nie wierzę już w tematy tabu. Nie ma takich tematów, o których nie można by pisać – żeby pomóc młodym ludziom, jak nauczyć się radzić sobie z problemem. Nie obchodzi mnie fakt, czy mediom się to podoba, czy nie. Nie twierdzę, że świat jest zły, ale dzieje się dookoła wiele złych rzeczy i muszą znaleźć się pisarze, którzy o tym napiszą. Jestem jednym z nich. Jeśli zachowujemy milczenie, to zgadzamy się na zło, które ma miejsce. Chcę, żeby ludzie mówili głośno o złych rzeczach, które się wydarzyły i być może znaleźli wyjście z sytuacji. Żeby spojrzeli w lustro i zastanowili się, czy podoba im się to, co tam widzą. W swoich książkach pisze Pani o problemach, o których nie przeczytamy w czasopismach młodzieżowych, nie usłyszymy w telewizji, czy w szkole. Dlaczego chce Pani pisać na tematy, tak niepopularne w mediach ? Niedawno ukazała się Pani książka Supergwiazda, ukazująca kulisy programów telewizyjnych, tak zwanych show dla mas, a od wydawcy dowiedziałam się, że książka ta stała się lekturą szkolną niemieckiej młodzieży. Czy Pani zdaniem takie książki, jak właśnie Supergwiazda, powinny być omawiane w szkole? Tak, chcę żeby rozmawiano o moich książkach w śród młodzieży, a także w szkołach. Zamykanie ust uczestnikom programu typu ,,Super Gwiazda’’ daje twórcą tych programów dużą władzę i wielu młodych ludzi prawdopodobnie myśli, że to jest coś cudownego wziąć udział w takim show. To są kłamstwa, tam chodzi tylko o pieniądze. Pani książka Fałszywa miłość porusza problem uczuć nastoletnich dziewczyn. Dlaczego młodzieńcza miłość może być przyczyną wielu problemów nastolatków, a nawet początkiem zła? Myślę, że zakochanie się jest cudownym przeżyciem, ale pierwsza miłość może być bardzo niebezpieczna, ponieważ można w niej zatracić siebie. Doświadczony kochanek może wmówić nam różne rzeczy, co jest „normalne”, kiedy kocha się kogoś. Jeśli nie ma się silnego poczucia szacunku do samej siebie, to łatwo uwierzyć i zatracić się w takiej miłości. Stać się po prostu zabawką w rękach tego mężczyzny. Wtedy można robić rzeczy, które tak naprawdę nie są normalne w związku. Zawsze należy się dobrze zachować w związku, tak aby nie stracić poczucia własnej godności. Nigdy nie rób czegokolwiek z miłości do mężczyzny, tylko dlatego, że boisz się go stracić. Wtedy to nie jest miłość. On cię nie kocha, jeśli prosi cię o zrobienie czegoś wbrew twojej woli. Dziękuję za rozmowę. Joanna Karwacka It was a pleasure for me to talk to you! Best wishes Heidi Hassenmüller
Pana pierwsze książki były kontynuacją serii o Panu Samochodziku, zapoczątkowanej przez Zbigniewa Nienackiego. Później wydał Pan w Ossolineum książkę Pojedynek detektywów. Skąd ta fascynacja literaturą detektywistyczną ? Nie od razu stałem się zagorzałym czytelnikiem. Gdzieś tak w piątej klasie podstawówki dostałem na urodziny książkę Aleksandra Dumasa "Trzej muszkieterowie" i stwierdziłem, że książka wcale nie musi być nudna. Ba, może być do tego stopnia ekscytująca, że przez kilka dni człowiek nie może się z nią rozstać i towarzyszy nam ona przy stole, w tramwaju czy w wannie. Drugi przełom to pierwsza lektura Pana Samochodzika. Nie pamiętam tytułu, ale chyba chodziło o "Templariuszy". Pamiętam to egzotyczne dla mnie odczucie wielkiej tajemnicy, a jednocześnie wrażenie bycia dorosłym, bo oto ja – nastoletni chłopak – mogłem stać się Panem Tomaszem, człowiekiem dorosłym, dojrzałym, historykiem sztuki, który ma zadziwiającą zdolność wikłania się w różne przygody i rozwiązywania zagadek z przeszłości. Wtedy to zrozumiałem, że dobry detektyw to nie ten, który posiada najlepszy samochód, pistolet czy duże muskuły, ale ten, który potrafi zrobić użytek z najdoskonalszego, biologicznego komputera, ważącego średnio 1,2 kg – mózgu. Tak więc tajemnica i ciąg sensacyjnych wydarzeń towarzyszących jej rozwiązywaniu to dla mnie istota dobrej książki. Nie tylko beletrystycznej, bo najlepsi detektywi to przecież wybitni naukowcy, a więc ludzie zajmujący się tajemnicą naszego bytu, odkrywający naturę naszej rzeczywistości na poziomie molekularnym czy duchowym. To jest wspaniałe, że twórcze życie pociąga za sobą konieczność samodoskonalenia, nieustannego stawiania pytań i próby odpowiedzi na nie. Tak więc każdy z nas jest po trosze detektywem. W książkach Testament bibliofila i Klątwa Nipkowa zawiera Pan wiele ciekawych informacji o nieznanych, z podręczników szkolnych, wydarzeniach historycznych. Czy Pana zdaniem książki detektywistyczne mogą stanowić uzupełnienie wiedzy historycznej dla gimnazjalisty? Nie muszą. Jeśli jednak wiedza historyczna jest atrakcyjnie podana, we właściwym kontekście, to stanowi to tylko o atucie takiej książki. Co jest najciekawsze w powieściach detektywistycznych i kryminalnych? Że nie wiemy: kto (lub co), jak i dlaczego? Detektyw musi przejść długi proces odpowiedzi na wiele pytań nierzadko wchodząc w obce sobie środowisko, obcując z nowymi – egzotycznymi dlań – wyzwaniami, jak właśnie nauka. Słowem – taki detektyw uczy się, a przy okazji ma możliwość przeżycia wspaniałej przygody. Same pościgi, mordobicie, strzelanina to po prostu nudy, o których nikt przy zdrowych zmysłach nie chciałby czytać. Kiedy jednak bohater – po kilkudniowej nasiadówie w archiwum – stwierdza, że oficjalna wersja wydarzeń historycznych jest niepełna lub nawet fałszywa, to mamy do czynienia z czymś ekscytującym. Razem z bohaterem stajemy się odkrywcami, “awanturnikami” historycznymi, lecz nie zawsze musimy dojść do prawdy. Ona może pojawić się w najmniej oczekiwanym momencie. Czasami tylko ocieramy się o nią, co też na swój sposób może być interesujące i tajemnicze. Jednak aby do tego doszło, niezbędny jest wysiłek bohatera. Byle tłumok gardzący nauką i wszelkim wysiłkiem intelektualnym, uzbrojony po zęby i wyposażony w najlepszy sprzęt elektroniczny, nigdy nie przeżyje prawdziwej historii. Będzie dużo biegał, dużo strzelał i dużo klikał, ale mało przeżyje. Bo cały wszechświat przygody mieści się w tym naszym biologicznym komputerze zwanym cerebrum. Czy może Pan zdradzić nam tajemnicę, jak znaleźć pomysł na książkę i jak ten pomysł przenieść na papier, aby powieść była ciekawa do ostatniej strony? Nie wiem. Nie zajmuje się tym zagadnieniem jako teoretyk. Kiepski byłby ze mnie nauczyciel. Ja mam łatwość wymyślenia historyjek, postaci, dość swobodnie pisze mi się dialog. Lubię wymyślać nowe postacie, nowe sytuacje. Największy problem to treść. Jak wymyśleć intrygującą zagadkę? Nie da się tego zaprogramować, ale można sobie pomóc. Autor książek musi interesować się dosłownie wszystkim, mieć otwarty umysł. Świat pełen jest tajemnic, ale żeby to dostrzec należy nim się interesować. Przede wszystkim trzeba chyba zidentyfikować w sobie tę zdolność do wymyślania opowiadań i poszukiwania prawdy. Trzeba być trochę niepokornym zwierzęciem. I najlepsza rada dla wszystkich młodych ludzi, którym marzy się pisanie powieści – dużo czytać. Czytać, ale dobrą literaturę. Nie ma lepszej szkoły pisania jak właśnie czytanie książek. No i zdecydowanie mniej telewizji. Telewizja zabija zdolność samodzielnego myślenia, a bez samodzielnego myślenia nie można nawet dobrze napisać podania o pracę. Dziękuję za rozmowę Joanna Karwacka Susanne Rauchhaus (ur. 1967 r.), mieszka w RFN. Jest autorką książek, między innymi; Istota ciena i Tańcząca z nożami. Pierwsza z nich ukaże się w Polsce w tym roku, a druga w przyszłym roku.Książki z gatunku fantastyki są bardzo popularne wśród młodzieży. Czy Pani zdaniem ta popularność wynika z tego, że w każdym z nas znajduje się cząstka magii, czy wręcz przeciwnie, pragniemy jej, gdyż nie mamy jej w sobie ? Zapewne magia fascynowała od wielu pokoleń, przypomnij sobie Odyseję Homera, Ucznia czarnoksiężnika Goethego czy Makbeta Szekspira. Niedawno magia wróciła - Władca pierścieni i Harry Potter - ale magia nie zawsze była obecna w literaturze. Nie sądzę, aby prawdziwa magia – i będę się tego trzymać - tkwiła w każdym z nas. Na przykład, nie wywołamy u nikogo śmiechu, w takiej chwili, w której on płacze. W momencie, gdy uprawiamy sport, to w określonym dniu nie pobiegniemy szybciej niż zwykle. Jeśli całkiem spontanicznie wymyślimy świetny przepis, namalujemy wspaniały obraz, albo.... napiszemy powieść. Może nie można zmienić świata czarodziejską laską, ale myślą osiągamy małe zmiany. Czyż nie jest to magiczne? Książki z gatunku fantastyki to takie baśnie dla dorosłych. Czy szukając pomysłu na powieść, sięga Pani do baśni czytanych w dzieciństwie, np. Baśni braci Grimm, czy szuka Pani pomysłu w otaczającym Panią świecie rzeczywistym ? To jest trudne do powiedzenia, skąd przychodzi pomysł. W każdym razie nigdy nie powstaje jako całość, lecz całkiem powoli z małych części, jak puzzle. A cały obraz widzi się dopiero, kiedy wszystko właściwie się poukłada. Ale co znaczy właściwie ?... Czasami jest to długa droga, a czasami część pomysłu przybiega do mnie w podskokach, kiedy coś przeżywam, czytam książkę albo oglądam film. Czasami postaciami są przyjaciele z mojego życia, a uczucie można opisać najlepiej, jeśli się je przeżyło. W każdym razie przy braciach Grimm nie znalazłam żadnego pomysłu, ponieważ to są rzeczywiście bajki. W Istocie cienia włożyłam kawałeczek Doriana Graya i także Dr'a Jekyll i Mr. Hyde’a. Mnie fascynują te historie, które pokazują, że dusza każdego człowieka składa się z dobra i zła. Wokół pokusy zła, a my potrafimy znaleźć w nas dobro, w ten sposób, że nasze słabości czynimy naszą siłą. W książce Istota cienia połączyła Pani ciekawe informacje o freskach i malarstwie z upiorami i mrocznymi tajemnicami. Czy to oznacza, że sztuka jest odwzorowaniem mrocznej magii ? Najpierw chciałabym poprawić jedną rzecz. W Istocie cienia nie chodzi o upiory lecz o niewyraźne istoty, które zdefiniowane są dopiero na końcu książki. Jest tak wiele książek o upiorach... Pomyślałam sobie, że chętnie napiszę książkę trochę inną, w której chodzi głównie o niebezpieczną miłość. Malarstwo spełnia w tej książce olbrzymią rolę, ponieważ ono oferuje fantastyce bardzo wiele możliwości. Jak w powieści Oscara Wilde Portret Doriana Graya w której mężczyzna już się nie starzeje. Jego portret robi to za niego, lecz on płaci za to wysoką cenę. Albo przypomnijmy sobie Aborygenów, którzy myślą, że człowiek wykonujący zdjęcia może skraść ich duszę… Jakie to możliwości dla autora! Sztuka występuje w historii, zarówno miłosnej jak i mrocznej, raczej na marginesie. Sama doszłam do tego i mogłam też rozmawiać z jednym konserwatorem zabytków w jego warsztacie. Rozmowa była bardzo interesująca. To świetny zawód. Książka Istota cienia niedługo ukaże się w Polsce. W Pani kraju książka ta zyskała bardzo dobre recenzje, jednak Polska jest krajem katolickim, w którym świat magii narażony jest na krytykę, Czy nie obawia się Pani, krytyki kościoła katolickiego w Polsce ? Sama jestem katoliczką, i nie upadłam przy pisaniu Istoty cienia, to i Kościół katolicki nie powinien upaść. Jak w wielu takich książkach, tu chodzi o dobro i zło, oraz o miłość. A nie o to, aby dzięki magii uzyskać moc. Moje główne postacie nie są nawet magicznie uzdolnione. Jestem jednak zdania, że dzieje się to w beletrystyce i że można być dobrym chrześcijaninem, nawet kiedy czyta sie Harry’ ego Pottera. Czytanie jest piękne, rozwija uczucia i duszę. Serdecznie dziękuję za rozmowę Joanna Karwacka |





Magda Fres, (ur.
Lynn Raven